
Blokada cieśniny Ormuz, zarządzona w związku z konfliktem na linii USA-Iran Iranie, stała się punktem krytycznym dla branży TSL, poddając trudnej próbie globalne łańcuchy dostaw. Wąskie gardło, przez które przepływa blisko 20% światowej konsumpcji ropy naftowej i gazu, stało się symbolem kruchości współczesnej logistyki. Takich zdarzeń nie sposób uniknąć, ale można wzdrożyć strategie i narzędzia, w tym faktoring, które zminimalizują ich skutki i zwiększą odporność firm funkcjonujących w nieprzewidywalnym środowisku.
Kluczowe wnioski:
Przez lata optymalizacja kosztowa opierała się na szukaniu najtańszych wykonawców, niezależnie od odległości. Kryzys w regionie Zatoki Perskiej pokazał słabości tej strategii i zwrócił uwagę, jak istotna w takich sytuacjach staje się współpraca z partnerami z regionu, których otoczenie biznesowe i geopolityczne jest bardziej przewidywalne.
W ten trend wpisuje się nearshoring, czyli przenoszenie produkcji i magazynowania bliżej bezpośrednich rynków zbytu lub do krajów będących gospodarczymi i politycznymi sojusznikami. Ta strategia minimalizuje ryzyko wpływu ewentualnego konfliktu na przepustowość łańcuchów dostaw. Krótsze trasy, będące bezpośrednią konsekwencją takiego podejścia, oznaczają mniej punktów przeładunkowych, a tym samym mniejsze prawdopodobieństwo utknięcia ładunku w niebezpiecznej strefie.
Kolejnym sposobem na utrzymanie stabilności łańcuchów dostaw jest dywersyfikacja zleceń. Poleganie na jednym dostawcy lub jednej trasie transportowej to dziś błąd, który może narazić spedytora na ogromne straty w razie wystąpienia konfliktu zbrojnego lub klęski żywiołowej. Takim sytuacjom zapobiega posiadanie szerokiej bazy klientów z różnych regionów, a także systematyczne poszerzanie zakresu wykorzystywanych tras. W tym kontekście pomocne jest wykorzystywanie transportu intermodalnego, który może okazać się pomocny w razie zamknięcia dróg czy portów.
W firmach z branży TSL operujących na międzynarodowym gruncie, ryzyko zerwania łańcuchów dostaw jest wkalkulowane w charakter działalności. Z tą myślą warto konstruować również umowy o współpracy, uwzględniając w nich klauzule dotyczące działań wojennych oraz ich konsekwencji, w tym blokad szlaków tranzytowych, które uniemożliwiają wykonanie przewozu zgodnie z ustaleniami.
Dobrze jest więc na chłodno, w neutralnych warunkach i bez wiszącego nad głową zagrożenia, ustalić sposoby postępowania i zobowiązania stron na wypadek konfliktu. Szczególną uwagę warto poświęcić kwestii rozliczeń za transport, który nie mógł zostać wykonany ze względów niezależnych od spedytora lub jego podwykonawcy.
Równie ważne w tym kontekście są zapisy umów ubezpieczeniowych w ramach OC przewoźnika i spedytora. Dobrą praktyką jest opieranie współpracy o kontrahentów, którzy je posiadają (to niezbędny punkt na liście do weryfikacji przez zawarciem umowy!), a także omówienie ich zapisów na wypadek zdarzeń losowych lub konfliktów. Analogicznie, poświęcenie uwagi tej kwestii powinno być standardem przy zawieraniu umowy dotyczącej ubezpieczenia ładunku.
Fizyczne blokady tras to tylko jedno z zagrożeń dla łańcucha dostaw. Równie, jeśli nie bardziej dotkliwe, mogą być zagrożenia cybernetyczne. Ataki na systemy zarządzania transportem (TMS) czy portowe systemy operacyjne mogą nastąpić w każdej chwili, niezależnie od sytuacji geopolitycznej.
By im zapobiec konieczna jest ochrona danych poprzez szyfrowanie i wieloskładnikową autoryzację w komunikacji z podwykonawcami. Kolejnym ważnym krokiem w dziedzinie prewencji cyberzagrożeń jest tworzenie backupów systemów krytycznych pozwalających na pracę w trybie offline.
Nawet najlepiej zaplanowana strategia logistyczna może lec w gruzach, jeśli zabraknie gotówki na jej realizację. Kryzys w cieśninie Ormuz wygenerował dwa potężne wyzwania finansowe dla spedycji: nagły wzrost kosztów paliwa oraz wydłużenie terminów płatności.
Kiedy statki płyną dłuższą trasą, a terminy płatności od załadowców pozostają odległe (często 60 lub 90 dni), spedytor staje przed dylematem: jak opłacić przewoźników “tu i teraz”, żeby nie stracić mocy przerobowych?
W tej sytuacji faktoring przestaje być jedynie produktem finansowym, a staje się narzędziem zarządzania kryzysowego:
Główną zaletą faktoringu jest szybka wypłata środków, będąca odpowiedzią na długie terminy płatności, charakterystyczne również dla branży TSL. W tych realiach spedycje, które mogą zaoferować szybką zapłatę, zyskują ogromną przewagę konkurencyjną. Taka gotowość wiąże się jednak z zagrożeniem własnej płynności, ale tak być nie musi.
Z myślą o spedycjach, które chcą płacić szybciej bez angażowania własnych środków, powstała usługa eSkonto w Transcash. W jej ramach przewoźnik może skorzystać z dedykowanej oferty faktoringu u spedycji, na warunkach lepszych niż te, które mógłby uzyskać zwracając się bezpośrednio do faktora.
Obecna sytuacja geopolityczna to brutalny sprawdzian dla branży TSL. Firmy, które potraktują kryzys w cieśninie Ormuz jako impuls do głębokiej restrukturyzacji swoich łańcuchów dostaw – od dywersyfikacji tras po zabezpieczenie finansowania poprzez faktoring – wyjdą z tego zawirowania silniejsze.
W logistyce przyszłości nie wygrywa ten, kto ma najniższą cenę, ale ten, kto gwarantuje ciągłość dostaw w najbardziej nieprzewidywalnych warunkach. Faktoring aktywnie wspiera firmy poszukujące stabilności, gwarantując szybki dostęp do środków niezbędnych, by przetrwać w niepewnych czasach.

Gotowy do startu?
