
Zielona transformacja flot transportowych to jedno z największych wyzwań stojących przed branżą TSL. Od zakończenia produkcji pojazdów spalinowych dzieli nas niecała dekada, a do 2040 rokuwszystkie floty muszą stać się zeroemisyjne. Zwrot w stronę ekologii branża odczuwa już teraz pod postacią rosnących opłat drogowych uwzględniających komponenty klimatyczne czy kolejnych Stref Czystego Transportu w miastach. Kolejnym narzędziem nacisku jest konieczność redukcji śladu węglowego w transporcie narzucona przez dyrektywę ESG. W dążeniu do neutralności klimatycznej cały sektor TSL musi zwierać szeregi, bo choć ciężar inwestycji we floty elektryczne spoczywa na przewoźnikach, spedycje muszą ich wspierać w sprawnej organizacji transportu w nowych realiach.
Obecność pojazdów zeroemisyjnych na polskich drogach na bieżąco monitoruje Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności (PSNM). Z danych na koniec września 2026 r. wynika, że w kraju zarejestrowanych jest łącznie 166 057 w pełni elektrycznych samochodów osobowych i użytkowych (BEV).
Park aut dostawczych i ciężarowych z napędem elektrycznym liczy 15 016 sztuk. Warto jednak zauważyć, że elektryczne ciężarówki (eHDV) stanowią zaledwie ułamek tej liczby – to dokładnie 590 zarejestrowanych pojazdów. Pokazuje to, że rewolucja w segmencie transportu ciężkiego wciąż znajduje się w początkowej, pionierskiej fazie.
Z końcem września 2026 r. ogólna liczba ogólnodostępnych punktów ładowania w Polsce wzrosła do 13 936, z czego 51% stanowią szybkie stacje prądu stałego (DC). Teoretycznie elektryczna ciężarówka może podpiąć się do każdej mocnej ładowarki. W praktyce decyduje fizyczna dostępność punktu:
Przełomem na polskim rynku było uruchomienie przez Orlen Charge pierwszej publicznej infrastruktury dedykowanej pojazdom ciężarowym ze złączami MCS (Megawatt Charging System). Huby zlokalizowane przy autostradzie A1 (MOP Stobiecko Szlacheckie Wschód i Zachód) oferują ładowanie z mocą sięgającą nawet 1,5 MW. Na co dzień operatorzy tacy jak Greenway czy Orlen Charge sukcesywnie rozwijają sieć, jednak w codziennej logistyce równie ważną rolę pełnią punkty ładowania w centrach logistycznych.
Wprowadzenie do floty elektrycznych ciężarówek istotnie wpływa na organizację pracy kierowców, w której trzeba uwzględnić kolejną zmienną, czyli dostępność nowej formy “paliwa”. Planowanie czasu pracy kierowców trzeba skorelować z miejscem i czasem ładowania. Stacje benzynowe można spotkać niemal na każdym kroku, a tankowanie trwa zaledwie kilka minut. Punkty szybkiego ładowania pojazdów elektrycznych występują znacznie rzadziej, a sam proces trwa o wiele dłużej. W zależności od mocy ładowarki, typu stacji i pojemności baterii, naładowanie elektrycznej ciężarówki “do pełna” może zająć od około 30 minut do kilku godzin. Wyzwaniem dla organizatorów transportu będzie więc planowanie tras w taki sposób, żeby ładowanie i regulaminowy odpoczynek nastąpiły w tym samym czasie, co oznacza między innymi konieczność śledzenia rozwoju sieci ładowania w poszczególnych krajach, ponieważ jej rozwój jest dynamiczny.
W pierwszych 9 miesiącach 2026 r. wzdłuż polskich odcinków sieci TEN-T przybyło 514 punktów ładowania (wzrost o ponad 90% r/r). Mimo dynamicznego rozwoju sieci, spedycja wybierająca podwykonawcę powinna w pierwszej kolejności weryfikować, czy przewoźnik posiada własne zaplecze techniczne do ładowania w bazie.
Zakup pojazdów zeroemisyjnych wiąże się dziś ze sporym ryzykiem operacyjnym – głównie ze względu na luki w infrastrukturze ładowarek wielkoskalowych. Z drugiej strony, minione lata wyraźnie obnażyły ryzyka związane z rynkiem paliw tradycyjnych. Drastyczne wahania cen oleju napędowego, napędzane konfliktami geopolitycznymi, uderzają bezpośrednio w rentowność transportu.
Energia elektryczna daje znacznie większą stabilność kosztową:
Zielona transformacja to nie tylko kwestia wizerunku, ale twardy wymóg dyrektyw unijnych i raportowania ESG (zakres Scope 3). Zgodnie z tymi wytycznymi, za ślad węglowy transportu odpowiada nie tylko przewoźnik realizujący zlecenie, ale również spedycja oraz zlecający przewóz załadowca.
Spedytorzy już teraz muszą weryfikować strukturę flot swoich partnerów. Za kilka lat brak możliwości zorganizowania przewozu nisko- lub zeroemisyjnego będzie oznaczał utratę kluczowych kontraktów korporacyjnych.
Budowa elektrycznej floty wymaga dobrej sytuacji finansowej. Ciężarówki eHDV pozostają nawet kilkakrotnie droższe od ich spalinowych odpowiedników, choć drugi obieg systematycznie rośnie, a możliwości leasingowe muszą podążyć za rosnącym popytem. Do kosztów elektryfikacji zaliczyć trzeba również przygotowanie własnej infrastruktury ładowania, która pozwoli zmniejszyć koszty zasilania pojazdów w dłuższej perspektywie. Właśnie dlatego szybka i pewna płatność jest realnym wsparciem dla przewoźników planujących inwestycje w ekologiczne rozwiązania. Spedycje zdolne ją zaoferować nie tylko budują reputację stabilnego partnera, ale również wspierają zieloną transformację flot ciężarowych, istotną z perspektywy wszystkich uczestników rynku TSL. Niskie i zerowe emisje to przyszłość branży, którą przewoźnicy i spedycje muszą tworzyć wspólnie.
W Transcash wiemy, jak ważne są dobre relacje przewoźników i spedycji, dlatego wspieramy ich najistotniejszy fundament, czyli pewne i szybkie płatności. Usługa eSkonto pozwala Twojej spedycji opłacać faktury od ręki, co wzmacnia i stabilizuje płynność finansową przewoźników, z którymi współpracujesz. Sprawdź naszą ofertę i zbuduj przewagę konkurencyjną dzięki ekspresowym płatnościom bez angażowania własnych środków.
Chcesz budować przewagę rynkową i stabilne relacje z przewoźnikami? Skontaktuj się z Transcash i sprawdź, jak działa eSkonto dla nowoczesnej spedycji.
Gotowy do startu?
